8 kwietnia 2016

Marzenie konserwatora - pół etatu w muzeum

Największe marzenie konserwatora, jak każdego, kto ma wolny zawód to stabilny dochód. Oprócz marzenia o własnej pracowni z wielkim oknem, i o wolnym czasie, żeby sobie pomalować obrazy. Ciągłość dopływu gotówki, tak, jak wymaga się od nas ciągłości w płaceniu czynszu, i tak, jak żołądki (nasze i naszych dzieci) ciągle domagają się jedzenia, ciągłość dopływu gotówki spędza nam sen z powiek i nie raz zmusza do brania się za inne prace, nie zawsze odpowiadające aspiracjom...ale głowę nosimy wysoko, o tym nikomu nie opowiadamy.

A zatem marzę o pół etatu w muzeum, najlepiej w muzeum o profilu, który mnie interesuje: konserwacja obiektów nietypowych, czyli sztuka współczesna i ludowa. Muzeum Etnograficzne już tyle razy cierpliwie tłumaczyło mi, że nie mają wolnych etatów, że nie mam sumienia pytać ich o to kolejny raz.... ale w końcu kiedyś i tak ich znowu o to zapytam.

Centrum Sztuki Współczesnej nie ma pracowni konserwatorskiej. W takim razie może mogłabym pracować w innym muzeum? Od kilku lat to śledzę, i w tym czasie była konserwatorska posada do wzięcia... raz. Muzeum Azji i Pacyfiku. Doskonale! To też obiekty nietypowe dla naszej kultury. Aplikowałam. Po złożeniu papierów, ale przed rozmową kwalifikacyjną dowiedziałam się od koleżanki, kto będzie tam pracował.
Sprawdziło się. Mam koleżankę-czarownicę.

I co? Nagle pojawia się ogłoszenie: poszukiwany konserwator dzieł sztuki wyspecjalizowany w sztuce współczesnej do CSW! Ha! Szczęście niepojęte.
Setny raz przejrzałam i poprawiłam swoje CV. Złożyłam papiery, zaproszono mnie na rozmowę, a teraz czekam na rozwój wydarzeń.